Madera samochodem – warto wypożyczyć auto

Madera (fot. autowyprawa)

Madera, to takie miejsce, gdzie naprawdę potrząsnąć portfelem i wydać choćby kilkadziesiąt euro na wypożyczenie samochodu. Chyba że wolicie przez cały pobyt tkwić przy hotelowym basenie. Jeśli tak, to nie czytajcie dalej. 

Jak wypożyczyć samochód na Maderze

Oczywiście da się to zrobić przez internet, rezerwując auto z wyprzedzeniem. Ale – szczególnie poza sezonem –  naprawdę warto szukać czegoś na miejscu. Czasem w wynajęciu samochodu pośredniczyć może hotel. Z takiej opcji skorzystałyśmy.

Pani z wypożyczalni podstawiła auto (nissan micra) do hotelu, razem z nami zrobiła jego przegląd, spisała wgniecenia, otarcia itp., „na oko” określiła zawartość baku, a po trzech dniach odebrała pojazd. Zapłaciłyśmy 84 euro za trzy dni (styczeń 2015). Obyło się bez blokady jakichś niesłychanych sum na karcie, a coraz częściej słyszę o takich przypadkach. Cena obejmowała ubezpieczenie. Jest to więc wypożyczalnia, którą mogę polecić – A TO JEJ STRONA INTERNETOWA. Widzę, że ceny zaczynają się teraz od 19 euro za dzień. Jeśli dodać do tego fakt, że na wyspie nie ma opłat drogowych – wychodzi niedrogo. Jedyne, co może wprawić Was w gorszy humor, to ceny paliwa –  około 1,5 euro za litr, czyli więcej niż w Polsce.

Samochodem po Maderze – na co uważać?

Trzeba przede wszystkim pamiętać o tym, że kto się nie urodził na Maderze i nie jeździ po tamtejszych drogach od lat, ten powinien zdjąć nogę z gazu. Drogi są tu często bardzo wąskie, z wieloma zakrętami, opasują góry, więc na prawie każdym „zawijasie” mamy wrażenie, że wisimy nad przepaścią. Ale widoki zapierają dech w piersiach :).

Miejscowi śmigają samochodami po Maderze z wprawą, której lepiej nie próbujmy naśladować. Do tego często trąbią przed zakrętami, żeby uniknąć kolizji. Bardzo dobrze zachowują się w stosunku do pieszych. Tam, gdzie są pasy, nagle przestaje im się spieszyć, zatrzymują się, dają znać, że można przechodzić. Chętnie przeniosłabym ten zwyczaj do Polski…

Madera może też zaskoczyć turystów nachyleniem terenu. Kiedy podjeżdżałyśmy pod górę w Funchal, a dokładnie w Monte – starej części miasta – miałam wrażenie, że nasz mały nissanik odklei się od podłoża i zrobi fikołka do tyłu. Do tego wyjazd z hotelu w kierunku Funchal obejmował ruszanie pod górkę. Pod stromą górkę.

Przyzwyczajcie się także do znaków oznaczających spadające kamienie. Nam nie zdarzyło się oberwać, ale warto przy wypożyczeniu auta podpytać, czy ubezpieczenie pokrywa także uszkodzenia spowodowane właśnie w ten sposób. Inna nietypowa przygoda na maderskiej drodze to możliwość wjechania pod wodospad. Woda spływająca z gór nie pyta człowieka, którędy ma sobie utorować drogę. I czasem wybiera, o taki właśnie sposób:

Maderski "wodospad" (for. autowyprawa.pl)
Maderski „wodospad” (for. autowyprawa.pl)

Jeszcze jedna ważna sprawa: zgoda, Madera jest nazywana wyspą wiecznej wiosny, ale śnieg też tam pada. Warto o tym pamiętać, zapuszczając się autem w jej najwyższe rejony.

Transport publiczny

Być może gdybyśmy mieszkały w Funchal, stolicy Madery, i miały dostęp do większej liczby autobusów jeżdżących w różne zakamarki wyspy, transport publiczny by nam wystarczył. Ale mieszkałyśmy w Machico, uroczym miasteczku, z którego dało się dojechać w ten sposób do Funchal czy Caniçal (co osobiście sprawdziłyśmy), ale dalej nie było sensu się wyprawiać. Po pierwsze dlatego, że w grę wchodziły przesiadki, a więc logistyczne zawirowania i strata czasu. Po drugie – autobusy mają przystanki we wszystkich wioskach i wioseczkach, jadą trasą nie najkrótszą, ale taką, by zabrać jak najwięcej osób. I ma to swoje uroki, bo można zobaczyć miejsca oddalone od głównych tras, ale czasem po prostu musimy się pospieszyć.

JEŚLI CI SIĘ TU PODOBA, POLUB NA FB PROFIL AUTOWYPRAWA.PL

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *