Słowenia w tydzień PLAN WYCIECZKI

fot. autowyprawa

Słowenia traktowana jest przez polskich turystów trochę po macoszemu. Odwiedzają ją raczej przejazdem, w drodze np. do Chorwacji. A gdyby tak poświęcić jej trochę więcej uwagi?

Słowenia ma powierzchnię około 15 razy mniejszą niż Polska. Mieszkańców są tam niewiele ponad 2 mln, czyli chyba mniej niż w samej Warszawie (jeśli doliczyć tych, którzy mieszkają w stolicy Polskie bez zameldowania). W 2016 roku odwiedziły Słowenię ponad 3 mln turystów – głównie Włosi, Austriacy i Niemcy. Na liście gości, którzy załapali się do rankingu, nie ma Polaków. A szkoda. Górzyste krajobrazy, winnice, ale też jeziora i wybrzeże nad Adriatykiem – powiem krótko: jechałabym.

Żeby poruszać się swobodnie po Słowenii autem, należy kupić winietę – tygodniowa dla zwykłej osobówki kosztuje 15 euro. Więcej o winietach? CZYTAJ 

Słowenia – pierwszy nocleg: Murska Sobota czy Maribor?

Kiedy zaczęłam planować tę wycieczkę- zresztą za namową jednego z członków facebookowej grupy Podróżnicy – wyprawy marzeń – i szukałam pierwszego przystanku w Słowenii, z sympatią spojrzałam na Murską Sobotę. Ładna nazwa – pomyślałam. A potem okazało się, że ta miejscowość jest najbardziej znana z hodowli drobiu, uprawy zbóż i niewielkich złóż ropy naftowej. Lepiej więc pierwszy nocleg zaplanować w Mariborze…

Ale żeby tu się znaleźć, musicie pokonać prawie 1200 km, jeśli mieszkacie w Gdańsku, prawie 1000 – z Warszawy i ponad 700 z Krakowa. Każdą z tych odległości można „zrobić” w jednej podróży – najbezpieczniej, jeśli na pokładzie jest przynajmniej dwóch kierowców. Czym dłuższa trasa do pokonania, tym wcześniej warto wyjechać z domu, żeby w Mariborze jeszcze coś zobaczyć. A co? Choćby najstarszą winorośl na świecie. Ma 400 lat i ciągle wydaje owoce, z których nadal robione jest wino!

Maribor (Lubomír Fajth, Považská Bystrica, Slovakia / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Maribor (Lubomír Fajth, Považská Bystrica, Slovakia / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Po Mariborze można po prostu pospacerować: zobaczyć katedrę, bazylikę, zamek, synagogę, mury obronne. Koniecznie odwiedźcie też mariborski Vinag – piwnice, w których można zobaczyć beczki z leżakującymi w nich winami oraz spróbować trunków. W czasie spaceru na pewno znajdziecie lokal z kuchnią śródziemnomorską czy chorwacką. A nocleg? Sprawdziłam na booking.com myślą, co by było, gdybym chciała tam spędzić noc z soboty na niedzielę już za tydzień. Okazało się, że w tym terminie za 30-50 euro dostaniecie pokój dla dwóch osób z parkingiem.

Do Ljubljany przez Celje

2000 lat przed naszą erą w miejscu Ljubljany, stolicy Słowenii, powstała pierwsza osada. Ta data robi wrażenie. Wrażenia nie robi szczęśliwie odległość między Mariborem a Ljubljaną: 123 km. Po drodze spokojnie możecie odwiedzić Celje – miasteczko tuż przy trasie, które miło się ogląda także z położonego nieopodal zamku Cylejskiego.

Otóż i zamek:

(fot. Smihael / fot. wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
(fot. Smihael / fot. wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

A to widok z jego murów na miasto:

Słowenia - Celje (fot. Andrej Jakobčič / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
(fot. Andrej Jakobčič / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Kiedy już dojedziecie do Ljubljany, możecie najpierw przysiąść na placu Kongresowym w jednej z tamtejszych knajpek, żeby napić się kawy i zastanowić się nad tym: a. co chcecie tu zobaczyć? b. czy chcecie tu nocować, czy jechać dalej?

Jeśli interesujecie się architekturą, warto już przed wyjazdem poczytać o Jože Plečniku, któremu miasto to sporo zawdzięcza, i ruszyć tropem jego realizacji. Jeśli nie – wybierzecie się po prostu na spacer i zobaczcie Stare Miasto, most Smoków i zabytkowe budowle (standardowo: ratusz, pałac, katedra, zamek). Jeżeli zdecydujecie się na nocleg – spodziewajcie się cen podobnych jak w Mariborze, nawet gdybyście wybierali się do Ljubljany w okolicach majówki. Ale nie musicie przecież nocować w stolicy Słowenii. Od następnego miejsca dzieli Was ledwie około 55 km…

Bled, czyli trochę bajka

Bled to jezioro, na środku którego jest wyspa, a na niej kościół. Ktoś może powiedzieć, że to Słowenia w wersji kiczowatej – OK, przyjmuję, ale mnie się ten kicz podoba :).

Słowenia_Bled
(fot. Walkerssk /pixabay.com / CC0 Creative Commons)

Bled, to też miejscowość, w której znajduje się usytuowany na urwisku zamek.

Pięknie, prawda? Co z noclegiem? Wszystko zależy od tego, jakie są Wasze oczekiwania. Ja znalazłam na booking.com pokój w Guest House Mlino (w okolicach majówki 2018) za 70 euro za noc. Cena obejmuje śniadanie i miejsce na prywatnym parkingu. Ale na pewno można bardziej poszperać i trafić na coś tańszego.

Aha, pominęłam historyczne ciekawostki na temat Bledu – bardziej zainteresowani znajdą je w interncie.

Ukanc – przyroda znów wygrywa

Samą miejscowość wybrałam – przyznaję – od czapy. Chodziło mi o to, by zakotwiczyć w Triglavskim Parku Narodowym, który obejmuje Alpy Julijskie. Ich szczyty mogliście podziwiać już z Bledu.

Ukanc znajduje się nad Jeziorem Bohinjsko, około 30-40 km (zależnie od wybranej trasy) od Bledu. Tam i w okolicach szukajcie noclegu (za 30-50 euro na pewno znajdziecie). Bardziej popularną miejscowością, również nad jeziorem, jest Ribčev Laz. Możecie też zapuścić się głębiej w Park – tam znajdziecie bardzo pięknie położone noclegi, np. w miejscowości Trenta (październikowe terminy – głównie 50-60 euro). Dla miłośników wysokogórskiej wspinaczki będzie to raj. Park (i cała Słowenia) słynie też z uroczych wodospadów – wypatrujcie ich czujnie.

Słowenia - Triglav
Triglav (fot. roymadden / pixabay.com / CC0 Creative Commons)

Do Novej Goricy przez Most na Soći

Ruszamy w drogę. Następny punkt wycieczki znajduje się około 100 km dalej. To Nova Gorica – choć od razu powiem, że nie musicie nocować w tym miasteczku. Ale o tym za chwilę. Na razie skupmy się na samym dojeździe do miasta. Po drodze odwiedźcie Most na Soći. W tej miejscowości znajduje się kawiarnia Laśko, która położona jest u zbiegu dwóch rzek. Widoki ponoć piękne.

Nova Gorica to najmłodsze słoweńskie miasto tuż przy granicy z Włochami. Możecie więc przejechać granicę między państwami i spędzić noc we Włoszech. Albo poszukać noclegu w jednej z winnic, których w tym rejonie jest sporo. Koszt? Na Booking.com ceny na majówkę 2018 zaczynają się od koło 50 euro.

Jeśli nie interesuje Was żadna z tych opcji – zawsze możecie pojechać dalej.

Zamek Predjama,  jaskinia Postojna, a potem Portorož

Z Novej Goricy i okolic około 60-70 km dzieli Was od zamku Predjama. Bilet do tego obiektu kosztuje prawie 12 euro, więc do Waszej decyzji należy, czy będziecie go podziwiać tylko z zewnątrz, czy zwiedzicie też od środka.

Słowenia, zamek Predjama (fot. Clem1148 / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
(fot. Clem1148 / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Około 10 km dalej znajduje się jaskinia Postojna – wejście do niej jest droższe – koszt to prawie 24 euro. Ale ja bym na niej nie oszczędzała. Według visitslovenia.pl tę mającą 20 km długości atrakcję turystyczną (tak, tak!) przez prawie 200 lat odwiedziły 33 mln ludzi. 33 mln nie mogły się mylić 😉

Po tym dość intensywnym zwiedzaniu pora odpocząć. A na to idealna jest miejscowość Portorož.

Portoroz (fot. Dieter Karner / flickr.com / CC BY 2.0)
Portoroz (fot. Dieter Karner / flickr.com / CC BY 2.0)

W tym turystycznym kurorcie i jego okolicach znajdziecie nocleg dla siebie i parking dla auta w standardowej słoweńskiej cenie 30-50 euro. Tu po prostu warto odpocząć, dobrze zjeść, napić się wina, posiedzieć w knajpce z widokiem na wodę. A jeśli starczy Wam czasu i ochoty – pojedźcie do saliny w Sečovlje. Solne pola robią wrażenie. Znajdują się tylko 11 km od Portoroža no i można się tam zaopatrzyć w upominki dla bliskich.

Słowenia – powrót

Wracać do Polski możecie bezpośrednio z Portoroža. Jeśli na pierwszych etapach wyprawy nie odwiedziliście Ljubljany – teraz można rozważyć tę opcję. Ale można też zobaczyć jeszcze kawałek Słowenii prowincjonalnej, na przykład wejść na Veliki Snežnik (1796 m) czy odwiedzić winnicę, którą znalazłam po drodze – www.vino-kupljen.com, zapytać o nocleg i kupić wino. Co zrobicie z Waszym czasem, to już Wasza sprawa. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić.

TEN WPIS POWSTAŁ Z PASJI DO PLANOWANIA PODRÓŻY. NIE JEST PRZEZ NIKOGO SPONSOROWANY. JEŚLI CI SIĘ SPODOBAŁ, POLUB NA FB PROFIL AUTOWYPRAWA.PL

INNE PLANY WYCIECZEK SAMOCHODOWYCH:

ZALEW SZCZECIŃSKI, CZYLI POLSKA I NIEMCY>>>

POLSKA – PORTUGALIA SAMOCHODEM 2015>>>

POLSKA – PORTUGALIA SAMOCHODEM 2016>>>

0

10 thoughts on “Słowenia w tydzień PLAN WYCIECZKI

  1. W Słowenii nigdy nie byłam, pewnie dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy, że jest tak piękna! A Bled… Rzeczywiście jak z bajki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *