Brugia w 11 punktach. Na pewno coś Was zaskoczy

brugia

Brugia była pierwszym przystankiem w naszej podróży z 2016 roku. Przyjechaliśmy tu wprost z Polski, zmęczeni jazdą, ale ciekawi tego belgijskiego miasta, o którym połowa znajomych mówiła, że jest wspaniałe, bo już tam była, a druga połowa – że musi tam pojechać.

Turystycznie i logistycznie

1. Na dzień dobry przeżyliśmy nie tylko zaskoczenie, ale wręcz mały szok: nie ma tu problemów w parkowaniem! Nasza miejscówka – znaleziony przez Booking.com obiekt B&B Aarsabroch – była zlokalizowana w odległości spaceru od turystycznego centrum, a mimo to miejsce parkingowe znaleźliśmy od ręki. Potem przestawiliśmy auto do zamykanego garażu naszej gospodyni, ale gdybyśmy chcieli zostawić je przy ulicy – proszę bardzo, miejsce jest. Brugia na dzień dobry sprawiła pozytywną niespodziankę.

2. Nie słyszeliśmy Polaków. Żadnych polskich rozmów w ciągu dwóch dni spędzonych w Brugii. To się rzadko zdarza w jakimkolwiek chyba miejscu.

brugia-miasto
(fot. autowyprawa.pl)

3. Wrzesień (konkretnie 11-12), piękna pogoda i… mało turystów. W niedzielne popołudnie nie trzeba przeciskać się w tłumie ani czekać, aż zwolni się stolik w knajpce, bo wszystkie zajęte. Może słowo „pustki” jest odrobinę są na wyrost, ale jeśli spodziewacie się tłumów, to się zdziwicie.

Smacznie

4. Frytki zjecie raz i powinno wystarczyć. No, chyba że ktoś jest wyjątkowym wielbicielem. Spodziewanie się kulinarnych fajerwerków po smażonym ziemniaku to wyraz uroczej naiwności. Frytki belgijskie można zjeść także w Polsce i naprawdę niczym się nie różnią od tych ze swojej ojczyzny. Dodaje się je do tylu dań, że prędzej czy później i tak będziecie mieli szansę ich spróbować. Wielbiciele pewnie zamówią je oddzielnie. Tu uwaga: weźcie po małej porcji. W wielu lokalach nawet tej średniej jedna osoba nie jest w stanie zjeść.

5. Mule są zaskakująco dobre. Najlepsze jakie jadłam. Z czosnkiem, popijane białym delikatnie wytrawnym winem – to jest coś!

6. Kolejny smakołyk, dla którego chciałabym wrócić do Brugii, to gofry. Idealnie wypieczone: na zewnątrz chrupiąca powłoka, w środku ciasto rozpływające się w ustach. Gofr, którego próbowałam, miał ledwie wyczuwalny posmak… palonego drewna (?). A na wierzchu crème fraîche (fr. świeża śmietana). Poezja.

brugia-gofry
(fot. autowyprawa.pl)

7. Czekolady belgijskiej nie spróbowaliśmy, jadłam ją już wcześniej. W Brugii czekoladki dostępne są w najróżniejszych kształtach.

brugia-czekolada
(fot. autowyprawa.pl)

Wi-fi i 2be

8. Potrzebujecie dostępu do Internetu? W Brugii Wi-Fi jest dostępne za darmo w wielu miejscach. Odkryliśmy na przykład, siedząc w knajpce przy główny rynku, że możemy korzystać w Internetu udostępnianego przez Historium Brugge, czyli muzeum historii miasta. Zupełnie bezpłatnie, niezależnie od tego, czy je odwidzicie czy nie (ale gdybyście chcieli – zwykły bilet dla dorosłej osoby kosztuje 13,5 euro). Wolny dostęp jest możliwy przez dwa lub trzy dni (tego dokładnie nie pamiętam).

9. Brugia to miasto wielbicieli zwiedzania. Wielość muzeów (piwa, czekolady, tortur, malarstwa itp., itd.), pięknych kościołów i innych wartych obejrzenia budowli sprawia, że można spacerować całymi dniami, zaglądając to tu, to tam. Na liście standardowych turystycznych atrakcji jest też pływanie kanałami. Jeszcze nie próbowaliśmy, ale kto wie?

10. 2be – rewelacyjna knajpa piwna przekona Was ostatecznie do tego, że do Brugii trzeba wrócić. Próbując wspaniałych piw patrzycie na pływających po kanałach zadowolonych turystów, którzy do Was machają, a Wy sobie myślicie, że powinni Wam zazdrościć… 2be to nie tylko bar, ale też sklep z którego można wyjść z podarunkami dla bliskich. My wybraliśmy szklankę do piwa – mają tam naprawdę ładną kolekcję.

brugia-piwo
(fot. autowyprawa.pl)

11. Kilka lat te mu byłam w Brukseli. I wiecie co? Brugia jest do niej bardzo podobna – podobnie piękna, zadbana, zachwycająca architekturą, funkcjonalna i z naprawdę dobrym jedzeniem. Z drugiej strony gdybym miała żyć w uporządkowanej, czystej Belgii, gdzie wszystko jest zaplanowane „pod linijkę” i zawsze musi być na swoim miejscu, to pewnie po kilku miesiącach uciekłabym do Hiszpanii albo Portugalii.

Co Was zdziwiło? Mnie nieobecność rodaków, brak tłumów turystów i… smak gofrów. No dobrze, ten ostatni po prostu był zachwycający.

brugia-zwiedzanie
(fot. autowyprawa.pl)
Polub nas na FB
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *