Polska – Portugalia samochodem: kulinarny plan, część II – Lizbona

Znudziło się Wam czytanie o tym, że Lizbona to pasteis de nata, czyli słynne ciasteczka z Belem, a Portugalia to dorsz na tyle sposobów, ile jest dni w roku? I nic dziwnego, bo to już wszyscy wiedzą. Więc może by tak zajrzeć do knajpki z kuchnią z Mozambiku, napić się najlepszego soku pomarańczowego w Europie albo skosztować ryby o źle się kojarzącej nazwie robalo? Dziś powiem wam, co zjeść w Lizbonie.

Co zjeść w Lizbonie – ceny

W Lizbonie można najeść się za kilka euro. Pamiętam, jak któregoś razu weszliśmy na przekąskę do baru nieopodal placu Rossio, pod tym szyldem:

rossio
Szukajcie tego szyldu w Lizbonie (fot. Autowyprawa.pl)

Liczyliśmy, że w takim miejscu – centrum miasta – za obiecywane w menu 3-5 euro dostaniemy mikroporcje jedzenia, które pozwolą nam nie umrzeć z głodu do kolacji. Okazało się, że już jej nie zjedliśmy. W turystycznej okolicy za nieduże pieniądze dostaliśmy kawał mięsa albo tuńczyka (co kto wybrał) z ziemniakami. Tak było trzy lata temu. Przed dwoma laty knajpka była zamknięta. W tym roku pójdę sprawdzić, czy jest czynna. Trochę się boję, że wygryzła ją jakaś sieciówka, albo droższa restauracja. I nie spotkam już Portugalki słusznej postury, która sprawdza, czy przy stoliku na zewnątrz siedzą tylko ci, którzy coś zamówili, oraz jej męża (?) z wąsem i bez uśmiechu, który przy metalowej ladzie pozwala zjeść ciastko i wypić kawę z 1 euro (jeśli siadało się na zewnątrz, było drożej).

Ale to jedno z nielicznych miejsc w centrum Lizbony, w który można (było?) zjeść za nieduże pieniądze. Poza tym jest raczej drogo i możecie się poczuć oskubani. Dlatego lepiej unikać knajp na Rua Augusta i równoległych do niej ulicach, nie korzystać z zaproszeń kelnerów, nawet jeśli mówią do Was w języku polskim, i to płynnie. Bo rachunek może wynieść 2-3 razy tyle, co kilka ulic dalej za to samo jedzenie.

Adres: Adega Do Rossio, Rua 10 de Dezembro 3 -A

My stołowaliśmy się ostatnio (podczas dwóch pobytów) w dzielnicy Graça. Często zaglądaliśmy tutaj – zdjęcie z tzw. „przyczajki”, gdyż żadna ze mnie blogerka kulinarna.

Średnie ceny za danie, które pozwalało dobrze się najeść to 7-12 euro. W podobnej cenie były wina.

Adres: Churrasco da Graça, Largo da Graça 43

Co zjeść w Lizbonie – polvo a lagareiro, czyli ośmiornica w oliwie

To teraz kilka konkretów.

Na początek polvo a lagareiro.Zjecie ją chyba w każdej portugalskiej knajpce. To proste danie jest bardzo smaczne. Jak nazwa wskazuje, składa się z ośmiornicy i oliwy, najczęściej towarzyszą temu duetowi ziemniaki, a jako dodatki występują oliwki, ewentualnie zielone warzywa. Zależnie od miejsca, ośmiornica podawana jest w całości albo (to częściej) dostajecie jej macki. Od kucharskiego kunsztu zależy, czy mięso będzie mięciutkie i delikatne, czy lekko twardawe – co zdarza się rzadko. Wiem, co mówię, bo w portugalskich restauracjach urządzam prawdziwe polowania na ośmiornice 😉

Stek z tuńczyka

Zamówcie go w Portugalii koniecznie.  I nie bójcie się, że mięso okaże się suche. Potrafią je tam przyrządzić. Mięso jest soczyste, zwykle dobrze doprawione i można się nim najeść – nie widziałam jeszcze małego steka z tuńczyka, zwykle zajmuje około połowy talerza 😉

co zjeść w Lizbonie
Mogę napisać: tu też jadłam 🙂

Robalo

Bardzo dobra ryba o nazwie, która nam może kojarzyć się źle, ale proszę się nie zniechęcać. Albo na własny użytek stosować inną: labraks. Jadłam robalo pieczonego w całości. Delikatne, białe mięso było doprawione tylko solą. I wystarczyło. Cena będzie zależała od wagi ryby.

JEŚLI JESTEŚ CIEKAW, CO MOŻNA ZJEŚĆ W DRODZE Z POLSKI DO PORTUGALII – KLIKNIJ TUTAJ>>>

Smaki spoza Europy

Nie bójcie się ich próbować. Portugalczycy w przeszłości posiadali mnóstwo kolonii. Ich politykę na tych terenach zostawmy na inną okazję, ważne, że dziś w Lizbonie mieszka mnóstwo osób pochodzących z zamorskich terytoriów – dlatego miasto jest tak niesamowicie różnorodne, również jeśli chodzi o kuchnię. Naprawdę warto z tej różnorodności skorzystać. W ramach próbowania smaków z Afryki możecie odwiedzić Casa Mocambo – to niepozorna knajpka na paterze budynku w dzielnicy Graça. W menu znajdziecie potrawy z kuchni afrykańskiej.

Czuć przyprawy z innego świata 🙂 Mnie rozczarował tylko maniok – Dominik świadkiem, że powiedziałam: smakuje jak słonina. Poza tym – bardzo pozytywne doświadczenie.

Adres: Casa Mocambo, Rua do Vale de Santo António nº 122A

Drugie takie miejsce, tym razem ze smakami Gwinei Bissau i nie tylko, odkryłam po drugiej stronie Tagu. Nie jest to już wprawdzie Lizbona, ale Barreiro, jednak polecam miły lokal, o którym więcej NAPISAŁAM TUTAJ>>>

Zupy

Trzeba na nie uważać :). Warto dokładnie dopytać o składniki, szczególnie jeśli chodzi o te tradycyjne, portugalskie. Bo mogą wam nie smakować lub co najmniej zawieść wasze oczekiwania. Na przykład zupa z Alentejo (regionu niegdyś bardzo biednego) to doprawiona kolendrą, czosnkiem, oliwą i octem woda, w której pływa jajko w koszulce. W Porto zdarzyło mi się jeść zupę szpinakową na wodzie, do której dorzucono talarki kiełbasy. Była lepsza niż ta z Alentejo, ale i tak uważam, że trzeba uważać na portugalskie zupy ;-).

Co zjeść w Lizbonie?

Jest jeszcze wiele smaków, które w Lizbonie możecie poznać, albo… zmienić o nich zdanie. Na przykład sok pomarańczowy – nigdzie nie jest tak słodki, jak w jednej z wolno stojących kawiarenek obok Klasztoru Karmelitów.  Albo czereśnie – najsłodsze jadłam właśnie w Lizbonie.

Do tego warto dorzucić fantastyczne sery (moim faworytem jest delikatny, kozi, do kupienia w Pingo Doce za naprawdę niewielkie pieniądze), wiele owoców (papaja i mango zalane vinho verde – już tęsknię za tym połączeniem). Ale oczywiście każdy sam powinien poszukać ulubionych smaków Lizbony 🙂

Polub nas na FB
www.facebook.com/autowyprawa/
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.