Lizbona – subiektywny przewodnik. Alfama, czyli już nie wiem, co myśleć

Alfama

Ta chyba najbardziej znana dzielnica Lizbony z jednej strony od lat korzysta na zainteresowaniu turystów. Z drugiej – jej mieszkańcy mogą ich mieć już serdecznie dość.

Alfama czuje przesyt. Tłumy ludzi zaglądają do okien. Nie można w spokoju wyjść z domu, bo będą robić zdjęcia. W nocy, wąskimi uliczkami niosą się ich wrzaski. Ale to jeszcze nie jest prawdziwy problem. Najgorsze, że czynsz znów w tym miesiącu będzie wyższy. Wszyscy wiedzą, dlaczego rośnie. Żeby wykurzyć najbiedniejszych.

Alfama się zmienia

Na przykład trzeba się pozbyć emerytów, którzy mieszkają tu całe życie, a zaraz nie będzie ich stać na opłacenie mieszkania. Wtedy do ich domów – z małymi drzwiczkami, klatką z kanarkiem przed wejście, balkonem z linkami do wieszania prania – wprowadzą się turyści. Co tydzień inni. Przyjadą tu pewnie raz w życiu, zapłacą kilkaset euro za wynajęcie i pojadą dalej, szukać kolejnego modnego miejsca.

Lizbona jest od kilku lat turystycznym hitem

To piękne miasto z niepowtarzalnym klimatem (i w przypadku Lizbony to nie jest banał rodem z folderu biura turystycznego), nie tak znowu drogie, w dodatku od niedawna bardziej dostępne dla Polaków dzięki tanim lotom. Swoją popularność zawdzięcza wyjątkowemu położeniu – rozrosła się na siedmiu wzgórzach położonych nad Tagiem – i naturalności, autentyczności, której gwarantem są takie miejsca jak Alfama oraz jej mieszkańcy.

Alfama. Co dalej?

Bez swoich mieszkańców Alfama nie będzie już taka, jak (jeszcze) dziś jest. Jeśli Lizbona straci swój główny walor, czyli klimat, turyści przeniosą się do innego miejsca szybciej niż stałoby się to naturalnie. Bo co do tego, że ich fala w końcu osłabnie, nie mam żadnych wątpliwości. Pytanie: jak wtedy będzie wyglądać Alfama? Jak po przejściu turystycznego tornada mieć się będzie Lizbona?

Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, bo z jednej strony przecież też jestem turystką. Z drugiej – nie mogę zapomnieć o ludziach – przez takich jak ja mogą stracić mieszkania, w których spędzili niejednokrotnie całe życie. Staram się więc być turystką jak najmniej uciążliwą dla mieszkańców miasta. Uważam je przecież za najpiękniejsze.

A jeśli chcecie się dowiedzieć, co wkurza mieszkańców Lizbony w nas, turystach – zajrzyjcie TUTAJ

6 thoughts on “Lizbona – subiektywny przewodnik. Alfama, czyli już nie wiem, co myśleć

  1. Chętnie znów bym zawitała do Lizbony, ostatni raz byłam tam ćwierć wieku temu, z pewnością wiele się zmieniło, miło byłoby odświeżyć wspomnienia i dołączyć do nich nowe wrażenia. 🙂

  2. Obawiam się, że to problem bardzo wielu miejsc. Też nie wiem co myśleć, bo zdaję sobie sprawę z tego, że sama tworzę ten turystyczny tłumek. Generalnie trudny temat. Dziwne tylko, że oni sami zabijają tę dzielnicę wysiedlając z niej tych najbardziej „klimatycznych” mieszkańców. Nadziwić się czasem nie mogę, że tak wiele ludzie są w stanie poświęcić dla kasy…

    1. Niestety pieniądze rządzą światem. Myślę, że po prostu powinniśmy być turystami świadomymi: nie nicować w Alfamie, nie traktować jej mieszkańców jak ludzkiego zoo, nie używać hałaśliwych tuk-tuków (czy jak to się nazywa) do zwiedzania miasta itd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *