Lizbona – przewodnik subiektywny. Tag, czyli bardzo portugalska rzeka

tag lizbona

Tag jest piękną, spokojną rzeką. Kiedyś to właśnie na nią patrzył ze swojego pałacu król Portugalii. Ten sielski obrazek popsuła jedna data: 1 listopada 1755 roku. 

Pójść nad rzekę najszybciej jak się da – za każdym razem myślę o tym od pierwszych chwil po przyjeździe do Lizbony. Tag w stolicy Portugalii jest bardzo szeroki, tworzy się tu estuarium, czyli poszerzone ujście do oceanu. Woda pięknie mieni się w promieniach słońca, a ja po prostu lubię na nią patrzeć. Lubię mieć oko na Tag i najszczęśliwsza jestem, gdy uda mi się znaleźć wakacyjne mieszkanie właśnie z widokiem na tę rzekę.

Najbardziej portugalska rzeka

Na brzegu kłębią się nie tylko turyści, ale bywają i sami Portugalczycy. Często siadam – może wstyd to przyznać, bo to przecież takie popularne miejsce – nad Tagiem na wysokości Praça do Comércio, ale przyjemnie jest nad nim pobyć także w Belem czy… gdziekolwiek.

Tag w Lizbonie
(fot. autowyprawa.pl)

Ta rzeka tak bardzo kojarzy mi się z Portugalią i jej stolicą, że nie jestem w stanie przyjąć do widomości, iż z 1007 km długości tylko 145 płynie na terenie tego kraju, 47 stanowi granicę z Hiszpanią, a cała reszta znajduje się u sąsiada.

Uważam Tag za bodaj bardziej portugalską rzekę niż Douro – z pięknymi winnicami, wspaniałym Porto. I może nie jest to znów tak bezsensowne myślenie, jak by się na pozór wydawało. Przecież z wód Tagu wypływali wielcy portugalscy odkrywcy, a tam, gdzie dziś jest Praça do Comércio, stał pałac Ribeira. Królewska siedziba nie bez przyczyny została zlokalizowana właśnie w tym miejscu – ponoć dlatego, żeby żeglarze mogli pokłonić się władcy.

Pałac Ribeira
(fot. wikimedia.org / domena publiczna)

Największy kataklizm

Z Tagu przyszedł też największy z kataklizmów, jakie nawiedził Portugalię w jej historii – choć to pewne uproszczenie, bo to tak naprawdę trzęsienie ziemi miało swoje epicentrum na oceanie. 1 listopada 1755 najpierw ziemię poruszył wyjątkowo silny wstrząs – 9 w skali Richtera. W jego wyniku nie tylko zniszczone zostały budowle, ale i wybuchły pożary – spod kontroli wymknęły się używane w gospodarstwach domowych ognie. Jakby tego było mało, nadeszło tsunami. Fala miała prawdopodobnie 20 metrów wysokości i unicestwiła to, czego nie pogrzebało trzęsienie ziemi.

Lizbona trzęsienie ziemi
XVIII-wieczny niemiecki drzeworyt, przedstawiający Lizbonę po kataklizmie. Na pierwszym planie namioty, w których schronili się mieszkańcy. W głębi wieszane są osoby podejrzane o rozboje i kradzieże. Stracono w ten sposób co najmniej 34 rabusiów (fot. wikimedia.org / domena publiczna)

W wyniku tej tragedii sprzed około dwóch i pół wieków ucierpiało, oprócz Lizbony, południowe wybrzeże kraju. Śmierć poniosło 90 tys. ludzi. Stolica Portugalii zmieniła się bezpowrotnie. Odbudował ją pewien markiz, który zdobył dzięki temu wielką sławę… Ale o tym kiedy indziej.

Dziś u lizbońskich brzegów Tagu zobaczyć można już  nie statki portugalskich zdobywców świata, a wielkie wycieczkowce. Dzięki dwóm mostom przez rzekę codziennie przejeżdżają tysiące aut. Ten krótszy i starszy to Most 25 kwietnia (dawniej Antonio Salazara). Ten nowszy i dłuższy (a właściwie najdłuższy w Europie – 17,2 km) nosi imię Vasco da Gama. Podobno jest tak zbudowany, że mógłby przetrwać trzęsienie ziemi silniejsze niż to z 1755 r. Nie wiem, czy to prawda. I mam nadzieję, że nigdy się o tym nie przekonamy.

Polub nas na FB
www.facebook.com/autowyprawa/
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *