Promem z Lizbony do Barreiro, czyli płyniemy na drugą stronę Tagu

Lizbona prom

Dlaczego warto przeprawić się na drugą stronę Tagu? Żeby napić się najlepszej sangrii, jaką miałam okazję spróbować (tak, w Portugalii!), i zjeść wspaniały obiad. Ale po kolei.

Promy na drugą stronę odpływają z kilku przystani w mieście, np. Cais do Sodre czy Belem. Codziennie do Lizbony i z powrotem pływają tysiące Portugalczyków pracujących w stolicy. My w piątkę (czworo dorosłych i mała dziewczynka) wsiedliśmy na pokład z przystani Terreiro do Paco na Praca do Comercio. Stamtąd można trafić albo do Montijo, albo Barreiro. Nie wiedzieliśmy dokąd płyniemy, dopóki nie dobiliśmy do brzegu – na Terreiro do Paco nie mogliśmy nigdzie znaleźć informacji, który prom dokąd nas dowiezie. Po bardzo pobieżnym reaserchu wydawało mi się Montijo będzie bardziej interesujące. Więc oczywiście trafiliśmy do Barreiro…

Po wyjściu z przystani zobaczyliśmy spory parking, za którym była ulica, przy której stały budynki i w nich oczywiście były knajpki. Okazało się jednak, że w większości serwowano tam kawę i słodycze, a my chcieliśmy zjeść konkretny obiad. Ruszyliśmy więc w lewo i trafiliśmy do Restaurante Luso-Africano, gdzie przyjęto nas po królewsku.

Barreiro restauracja
(fot. autowyprawa.pl)

Moja polvo a lagareiro, czyli ośmiornica w oliwie, była świetna. Nasz Jamajczyk dostał wreszcie to, czego chciał: kurczaka z ryżem, który zresztą smakował także polskiej części ekipy. A jedzenia było tyle, że jeszcze zostało. Zresztą nic dziwnego – nie mieściło się nawet na stoliku…

I to pewnie tylko dlatego, jedynie część z nas postanowiła posmakować deserów – musów czekoladowego i mango, obydwa – niebo w gębie. Podlaliśmy to wszystko najlepszą sangrią, jaką kiedykolwiek piliśmy.

Barreiro restauracja
(fot. autowyprawa.pl)

Na pożegnanie dostaliśmy jeszcze po kieliszeczku likieru z Wysp Zielonego Przylądka i… spódnicę z Gwinei Bissau, skąd pochodzi rodzina prowadząca Restaurante Luso-Africano. Jeśli zechcecie ją kiedyś odwiedzić, to mieści się w Barreiro, przy Rua da Recosta 11 B, naprzeciwko sporej wielkości sklepu Pingo Doce. A tu jeszcze zdjęcie, żebyście łatwiej trafili:

Barreiro restauracja
(fot. autowyprawa.pl)
Polub nas na FB
www.facebook.com/autowyprawa/

4 thoughts on “Promem z Lizbony do Barreiro, czyli płyniemy na drugą stronę Tagu

  1. Szczerze mówiąc zjadłabym taką ośmiornicą w tamtejszych klimatach 😉 No i powiedz jak ten alkohol… smaczny, nie ryzykować, nie przywozić do PL?

    1. Ja mogłabym jeść osmiornicę chyba codziennie, przynajmniej w Polsce tak mi się wydaje ;-). Alkohole – absolutnie tak. Porto, maderę, inne wina. Potem człowiek wspomina przy butelce. A sangrię można zrobić samemu, choć nie wyjdzie tak dobrze jak ta z drugiej strony Tagu 🙂

  2. Nigdy nie jadłam ośmiornicy. I nie wiem czy bym się zdecydowała. Byłam w Portugalii i wspominam ją najmocniej, gdyż bardzo zależało mi na zobaczeniu kolorowego miasteczka domków w paski o nazwie COSTA NOVA. Słyszeliście?
    Ja byłam zachwycona. A z tamtego miejsca najsmaczniej wspominam ogromne lokalne megaburgery 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *