Sztokholm dla początkujących, czyli Olof Palme, muzeum porażki i serwerownia pod kościołem

Sztokholm (autowyprawa.pl)

Jeśli Sztokholm jest wizytówką Szwecji, to to musi być bardzo ciekawy kraj. Wystarczyły właściwie dwa dni, żeby znaleźć w tym mieście miejsca zaskakujące, symboliczne, wiele mówiące o tym, jacy są Szwedzi. I jak bardzo są różni od nas, Polaków. Oto Sztokholm dla początkujących.*

1. Jedno miasto, wiele twarzy

Sztokholm jest położony na wyspach. To, że jego części są tak wyraźnie od siebie oddalone, ma swoje konsekwencje: stolica Szwecji to stolica różnorodności. Wyspy, a także ich poszczególne rejony, różnią się architekturą, ale też funkcjami, jakie spełniają. Djurgården to teren rekreacyjny, Södermalm – kiedyś dzielnica robotnicza, a dziś mekka hipsterów,  Hammarby Sjöstad – supernowoczesne osiedle ekologiczne, Årsta – spokojna dzielnica, w  której między niskimi blokami biegają zające i sarny, kojarząca mi się z warszawską Saską Kępą. Ma się wrażenie, że Sztokholm to tak naprawdę kilka miast. I w każdym tyle do zobaczenia…

Södermalm (fot. autowyprawa.pl)
Södermalm (fot. autowyprawa.pl)
Södermalm (fot. autowyprawa.pl)
Södermalm (fot. autowyprawa.pl)
Hammarby Sjöstad (fot. autowyprawa.pl)
Hammarby Sjöstad (fot. autowyprawa.pl)
Hammarby Sjöstad (fot. autowyprawa.pl)
Hammarby Sjöstad (fot. autowyprawa.pl)

2. Najstarsza cukiernia w mieści? Należy do polskiej rodziny

Sundbergs konditori znajduje się w Gamla stan – historycznej części miasta. W 1785 roku założył ją Gustaw Adolf Sundberg. Początkowo było to stoisko ze słodyczami na skrzyżowaniu Drottninggatan i Klarabergsgatan, ale od 1793 roku lokal mieści się przy Järntorget 83. Do rodziny Sundbergów należał do 1944 roku. Nie wiem, czy już wtedy cukiernię kupiła polska rodzina, czy może był jeszcze jakiś właściciel. Ale do Polaków miejsce to należy podobno już od dziesiątków lat. Obsługa mówi po polsku – kiedy słyszy język polski, od razu się na niego przestawia :). Cukiernia, w może raczej kawiarnia?, cieszy się bardzo dużą popularnością wśród turystów i samych Szwedów. I nic dziwnego – jagodowa mini tarta była przepyszna, podobnie jak kawa.

Polska kawiarnia w Sztokholmie (fot. autowyprawa.pl)
Polska kawiarnia w Sztokholmie (fot. autowyprawa.pl)

3. Skały, które kryją tajemnice

Sztokholm leży na skałach. Ciężko takie podłoże zagospodarować. Gdyby nie Nobel i jego wybuchowy wynalazek, żyłoby się tu znacznie mniej wygodnie. M.in. dzięki dynamitowi udało się te kamieniste góry uczynić użytecznymi, i to na wiele sposobów. W jednych wykuto przejścia dla mieszkańców, którzy zamiast obchodzić górę wokół, mogą wejść w nią i wyjść po drugiej stronie.

Pod tym kościołem, który oczywiście znajduje się na skale, jest serwerownia.

(fot. autowyprawa.pl)
(fot. autowyprawa.pl)

A tu mamy parking.

Polska kawiarnia w Sztokholmie (fot. autowyprawa.pl)
Parking w skale (fot. autowyprawa.pl)

4. Muzeum Vasa, czyli muzeum porażki

Już z zewnątrz budynek robi wrażenie, bo górują nad nim maszty. W środku znajduje się wrak okrętu Vasa, który miał być dumą szwedzkiej floty. Budowany na polecenie króla Gustawa II Adolfa przez dwa lata, opuścił port 10 sierpnia 1628 roku i właściwie od razu zatonął.

Dlaczego ledwie dwa uderzenia wiatru sprawiły, że poszedł na dno? Prawdopodobnie chodziło o to, że w trakcie budowy trzeba było zmienić plany – król domagał się większej liczby dział na pokładzie. Jego życzenie kosztowało życie około 30 osób, które pochłonęła woda. Wrak okrętu i część szkieletów ofiar katastrofy wydobyto z wody dopiero na początku drugiej połowy XX w. W 1990 r. otwarto muzeum, w którym można podziwiać odrestaurowany statek – symbol porażki, której przyczyną były ambicje władcy. Można je oczywiście pominąć przy zwiedzaniu, ale to najpopularniejsze muzeum Szwecji, a kto wie – może i całej Skandynawii. Dla chcących zrealizować plan ‚Sztokholm dla początkujących’ – miejsce obowiązkowe.

Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)
Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)
Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)
Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)
Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)
Muzeum Vasa (fot. autowyprawa.pl)

5. Kościół jak biuro

Mały przeszkolony budynek jakich wiele w każdym mieście. Trzeba się naprawdę dobrze przypatrzeć, żeby zobaczyć dzwonnicę. Tak, to jest kościół. Nie wyróżnia się wśród nowoczesnych budynków. No, może tym, że jest od nich mniejszy.

Kościół (fot. autowyprawa.pl)
Kościół (fot. autowyprawa.pl)

6. Tu zginął Olof Palme. Zaraz! Gdzie jest pomnik?

Nie ma. Za całe upamiętnienie wystarczyć musi tablica w chodniku. Niewielka, niespecjalnie się wyróżnia spośród innych płyt. Leży na niej rozdeptana przez przechodniów róża. Ale skoro jej resztki tu są, to jednak ktoś pamiętał.

Pamięci Olofa Palmego (fot. autowyprawa.pl)
Pamięci Olofa Palmego (fot. autowyprawa.pl)

Olof Palme to chyba najbardziej zanany szwedzki polityk. Socjaldemokrata, wyznawca idei państwa opiekuńczego, niewahający się przed ostrą krytyką wojen, nierówności społecznych, kolonializmu, apartheidu, komunizmu, kapitalizmu. Nie pozwalał być wobec siebie obojętnym.

Śmierć Palmego była szokiem. Zresztą dopasujcie sobie ten obrazek do jakiegokolwiek kraju: premier razem z żoną wychodzą z kina po wieczornym seansie. Nie ma z nimi nawet jednego ochroniarza. Idą ulicą, przechodzą na drugą jej stronę. I wtedy zamachowiec podchodzi, jest blisko, strzela premierowi w plecy. Nie udaje się uratować życia szefa rządu. Umiera krótko po północy w szpitalu.

Wydarzenia nocy z 28 lutego na 1 marca 1986 roku, gdziekolwiek by do nich nie doszło, wywołałyby ogromne emocje. Tym trudniej się było Szwedom z nich otrząsnąć, że do dziś nieznany jest sprawca morderstwa, jego mocodawcy ani motywy tej zbrodni. Można się tylko domyślać, że głównym była polityka.

Jeśli spojrzeć na Szwecję, wartości, jakie w tym kraju są ważne, wydawałoby się, że Olof Palme powinien być traktowany jak świecki święty, męczennik, z pomnikiem na każdym rogu, a już największym w miejscu, w którym zginął. A jest tylko niewielka tablica w chodniku. Wygląda na to, że zamiast stawiać Palmemu pomniki, Szwedzi postanowili robić to, co uważał za ważne: dbać o swoich obywateli.

7. Przemijanie po szwedzku

Cmentarz leśny Skogskyrkogården powstawał w latach 1917-1920. A to oznacza, że właśnie obchodzi – jak by to głupio nie zabrzmiało – urodziny. Właściwie w określeniu „leśny” mieści się wszystko, co chciałabym o nim powiedzieć: prostota, bliskość natury, zaduma nad tym, że przecież tak naprawdę jesteśmy jej częścią.

Leśny cmentarz w Sztokholmie (fot. Holger.Ellgaard / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Leśny cmentarz w Sztokholmie (fot. Holger.Ellgaard / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Skogskyrkogården znam póki co tylko z opowieści. To miejsce zostawiam sobie na następny raz. A odwiedzę je na pewno, bo bardzo lubię cmentarze. W Sztokholmie spaceruje się po nich jak po parkach – ten poniżej znajdował się przy kościele, ale bramy na kościelny teren były pootwierane i ludzie robili sobie po prostu skrót, idąc ścieżką między grobami. Na początku marca były one przykryte śniegiem. Ich skromność tym bardziej zwracała uwagę.

Cmentarz w Sztokholmie (fot. Autowyprawa.pl)
Cmentarz w Sztokholmie (fot. Autowyprawa.pl)

I jak, bardzo różnimy się od Szwedów?

*Za oprowadzanie po Sztokholmie dziękuję Gosi i Danielowi – pokazaliście mi wspaniałe miasto, za co bardzo Wam dziękuję 🙂

Polub nas na FB
www.facebook.com/autowyprawa/
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *