Tarragona – historia tajemniczego budynku

tarragona

Preventorio de La Sabinosa – tak się nazywa budowla, o której nie mogę zapomnieć. Opuszczony kompleks budynków w pięknym miejscu, przy piaszczystej plaży w Tarragonie, zobaczyłam po raz pierwszy i jak dotąd jedyny we wrześniu 2016 roku. I od razu zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nikt go jeszcze nie odnowił i nie otworzył tam na przykład hotelu.

Nie żeby mi to przeszkadzało. Południowe wybrzeże Hiszpanii jest przecież aż do przesady nastawione na turystów i zabudowane betonowymi klockami. Ale tym bardziej dziwi fakt, że takie miejsce zostało porzucone. Wyjaśnieniem będzie jego historia, której szczątki udało mi się poznać.

Samo preventorio, czyli prewentorium, to obiekt, w którym izoluje się osoby zagrożone chorobą zakaźną. Zwykle pacjentami prewentorium były dzieci lub ludzie młodzi, a schorzenie, które sprawiało, że tam trafiali, to najczęściej gruźlica. Nie inaczej było w Tarragonie. W 1929 roku, na cypelku rozdzielającym plaże Rabassada i Sabinosa, rozpoczęła się budowa kompleksu budynków z takim właśnie przeznaczeniem. Zajęły teren o powierzchni blisko 80 tys. mkw. W 1932 roku przyjęto pierwszych pacjentów.

Ale już cztery lata później budowla zmieniła się w wojskowy szpital. Leczyli się tam ranni w największej potyczce hiszpańskiej wojny domowej – bitwie nad rzeką Eboro. Działania wojskowe w ramach tej batalii trwały od 25 lipca do 16 listopada 1938 roku. Do prewentorium przekształconego w szpital transportowano wówczas rannych republikanów. Niebawem – w dużej mierze właśnie z powodu wyniszczających walk nad Eboro – mieli przegrać wojnę.

Za czasów gen. Franco przywrócono budowli jej pierwotną funkcję. W latach 1946 – 1967 znów mieszkały tam dzieci, których stan zdrowia wskazywał na to, że mogą zachorować na gruźlicę. Pensjonariusze ośrodka byli zwykle w wieku 7-14  lat. Wysyłano ich do Tarragony (lub innych tego typu ośrodków rozsianych po całej Hiszpanii) za zgodą rodziców. Przynajmniej w teorii i w wersji oficjalnej.

Terror zamiast wychowania

Ta – przez lata nieoficjalna – mówi o przetrzymywaniu dzieci w prewentoriach. O cenzurowaniu ich listów tak, by prawda nie dotarła do ich rodzin. O tym, że zarządzali nimi falangiści, którzy doskonale wiedzieli, jak utrzymywać posłuszeństwo za pomocą metod mających więcej wspólnego z terrorem niż wychowaniem. Dzieci z Tarragony tylko na komendę chodziły do toalety. Były zmuszane do zjadania zepsutego jedzenie a jeśli je zwróciły – także własnych wymiocin. Racjonowano im wodę. Bicie, zakaz zabaw, upokorzenia, a nawet systematyczne tortury – tak po latach mówi o pobycie w Preventorio de La Sabinosa większość jego byłych wychowanków. A członkowie ich rodzin nie mają wątpliwości, że pobyt w tym miejscu zniszczył życie bliskich.

I jeszcze jedno – dzieci z Tarragony miały zakaz kąpania się w morzu i przebywania plaży. Może nie obowiązywał on od początku powojennej historii prewentorium, a może odstępstwem było kręcenie tego propagandowego filmu:

Pytania o historię tajemniczego budynku Hiszpanie zadają sobie do dziś. Na przykład zastanawiają się, dlaczego przetrzymywano tam dzieci także w czasach, w których zagrożenie gruźlicą w Hiszpanii było już praktycznie zerowe. Pytają, czy z czasem ośrodek nie stał się po prostu sierocińcem, do którego trafiały dzieci niechciane. A może bardziej, niż o ochronę przed chorobą chodziło o wychowanie posłusznych, karnych obywateli, którzy będą służyć systemowi. Należało ich odpowiednio „sformatować”, zwłaszcza jeśli pochodzili z rodzin o republikańskich tradycjach.

Te wówczas dzieci, a dziś dorośli ludzie, w większości wspominają Preventorio de La Sabinosa  jako miejsce przeklęte, choć część twierdzi, że woli nie pamiętać o tym, co złe – więcej ich relacji znajdziecie na blogu: lasabinosa-scila.blogspot.com

tarragona
Preventorio de La Sabinosa (fot. Autowyprawa.pl)

Tajemnicze ruiny

Po 1967 roku budowla służyła jeszcze jako schronienie na wypadek klęsk żywiołowych. Pod koniec lat 60. i na początku 70. mieszkali w jej murach np. Hiszpanie z rejonów objętych powodziami.  Od 1976 roku budynek Preventorio de La Sabinosa stoi zupełnie opuszczony nad brzegiem morza. Niedawno lokalne władze rozpisały konkurs na zagospodarowanie terenu, może więc tajemnicza budowla ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość. Bo na razie jest przede wszystkim świadectwem przeszłości.

ZAINTERESOWAŁA CIĘ TA HISTORIA? POLUB NAS NA FACEBOOKU

0

12 thoughts on “Tarragona – historia tajemniczego budynku

  1. Powiem Ci, że aż mnie ciarki przeszły! Ciagle zdumiewa mnie do czego ludzie są zdolni, zwłaszcza w stosunku do dzieci. Bardzo smutna historia tego budynku i sama nie wiem czy chciałabym nocować w takim miejscu jeśli przerobiono by je na hotel.

    1. Jak już poznałam historię tego miejsca, to też się przestałam dziwić, że nie zostało w żaden sposób wykorzystane. Ale z drugiej strony szkoda żeby niszczało.

  2. Rzeczywiście, Preventorio de La Sabinosa może skłaniać do refleksji. Tym bardziej, że głównymi aktorami tego tajemniczego widowiska były dzieci. Może to, że kompleks nie został w żaden sposób odrestaurowany, wynika z faktu, że może kryć w sobie jakieś średnio wygodne tajemnice, które podczas prac budowlanych mogłyby ujrzeć światło dzienne?

    1. Pewnie już sami Hiszpanie muszą postanowić, co z nim zrobić. Dużo zależy od stanu technicznego. No i jednak jest to świadectwo historii…

  3. Z jednej strony – faktycznie, przerażająca(!) historia, z drugiej – myślę, że to miejsce miałoby mimo wszystko szanse powodzenia. Zapewne mało kto będzie znał przeszłość tego obiektu, a atrakcyjne położenie z pewnością przyciągnie turystów z różnych zakątków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *