Poncha z Madery, moscatel z Setubal, czyli alkohole portugalskie

alkohole portugalskie

Porto pite w Porto, madera na Maderze, gdzie również można spróbować ponchy i likieru kasztanowego. Do tego moscatel z Setubal. Dla preferujących lżejsze alkohole – vinho verde. Co dopisalibyście do tej listy?

Alkohole portugalskie:

Poncha i rum aguardente

Poncha to drink, który powstał, by leczyć przeziębionych rybaków, a jest dziś jednym z najbardziej popularnych trunków na Maderze. Bardzo skrócony przepis na ten napitek to rum aguardente zmieszany z sokiem z cytryny i miodem (lub – jak to robią na wyspie – melasą z trzciny cukrowej). Prawda, że już od samego czytania człowiek robi się zdrowszy?

Rumowi aguardente należy się kilka oddzielnych słów. To rum trzcinowy, a trzcina cukrowa jest na wyspie obecna od setek lat. Dziś nie ma już tak rozległych jej upraw, bo na większości ziem królują winorośl oraz banany, ale surowca jest na tyle, że nadal funkcjonują na Maderze bodajże trzy niewielkie zakłady, które zajmują się przetwórstwem trzciny m.in. na rum.

Wróćmy do ponchy. Podany przepis zawiera sok cytrynowy – to ponoć wersja podstawowa, najstarsza. Ale dziś do rumu dodaje się różne soki. Spotkać więc można ponchę o smaku marakui, pomarańczy i właściwie każdego owocu, który jest pod ręką.

I teraz najtrudniejsze, co musi mi przejść przez klawiaturę: poncha to nie jest jakiś super drink. W smaku przypomina mi wódkę z sokiem. Ot, alkohol.

poncha
Poncha (fot. Jerry „Woody” / flickr.com / CC BY-SA 2.0)

Vinho verde

A to z kolei trunek, o którym złego słowa nie powiem. Ale po kolei.

‚Verde’ to po portugalsku ‚zielony’. Dobrze się domyślacie, że nazwa ma związek z wiekiem wina. Vinho verde (poza nielicznymi wyjątkami) nie powinno się zestarzeć. Pijemy je więc w roku produkcji albo w następnym. Najczęściej jest to wino białe, które – pewnie ze względu na swoją młodość – ma lekki, czasem wręcz musujący smak. Jest ono lekkie, zawartość alkoholu zaczyna się od około 9 proc. Schłodzone ma bardzo orzeźwiający smak. Doskonale komponuje się m.in. z potrawami z owoców morza, ryb. Ja uwielbiam do lampki wina wrzucać owoce – mango, pomarańcze*, mandarynki, papaję i co tam jeszcze mi wpadnie w ręce.

Choć vinho verde najlepiej smakuje w upale, pochodzi z winnic znajdujących się w stosunkowo chłodnej części kraju  – w regionie Minho, który graniczy z Hiszpanią i częściowo leży nad oceanem. O tym, że tego typu wino ma bardzo bogatą historię, niech świadczy fakt, iż jego nazwa pojawia się w dokumentach z XVI wieku.

Vinho verde można kupić w Polsce już za kilkanaście złotych. Szukajcie go w Biedronce czy Lidlu. A podczas pobytu w Portugalii – w sieci Pingo Doce albo w sklepach Continente. W PD udało mi się kupić vinho verde w cenie niewiele ponad 1 euro. Było pyszne!

vinho verde / fot. pxhere.com
Vinho verde / fot. pxhere.com

Likier kasztanowy

Wracamy na Maderę, żeby spróbować likieru kasztanowego. Wyrabia się go w Curral das Freiras, małej miejscowości otoczonej przez góry, która zdecydowanie najpiękniej prezentuje się z punktu widokowego Eira do Serrado, blisko 1100 m.n.p.m. Ale likieru proponuję napić się na miejscu, w Curral das Freiras, żeby się w głowie nie zakręciło ;-).

Jak smakuje? Jest lekki i słodki, ale bez przesady. Kieliszek do kawy – to idealne połączenie. Ponoć w Curral das Freiras spożywać można kasztany w rozmaitej postaci – pieczone, w zupie, w cieście… A najlepiej się o tym przekonać podczas corocznego Święta Kasztanów 1 listopada.

Z Curral das Freiras wiąże się też XVI-wieczna opowieść o zakonnicach, które zmuszone były uciekać z przed francuskimi piratami i schroniły się właśnie w tej miejscowości.

Curral das Freiras / fot. autowyprawa.pl
Curral das Freiras / fot. autowyprawa.pl

Moscatel

Posmakowaliśmy go przypadkiem – jeszcze w Polsce dostaliśmy od kogoś butelkę i okazało się, że nam odpowiada, więc i w Portugalii postanowiliśmy go popróbować. Tak jak porto czy madera moscatel starzeje się w beczce. Jest też wzmacniany, ale też nieco lżejszy – piliśmy wina około 17-procentowe. To wino słodkie, deserowe, o barwie słomkowej, bursztynowej albo i ciemniejszej – podobno zarezerwowanej dla najstarszych butelek. Przed podaniem warto je schłodzić, ale nieprzesadnie, żeby nie wypaczyć smaku.

Spotkałam dwa moscatele: ze słynnej winiarskiej doliny Douro oraz z Setubal, słynnego z innego powodu – tam urodził się Jose Murinho, jeden z najlepszych trenerów piłkarskich na świecie. Jeśli jednak się tam nie wybieracie, by kupić butelkę na miejscu, w którejś z winnic, mam dla Was dobrą wiadomość: można to wino dostać w Polsce. Bywa w Biedronce i tam chyba znajdziecie je w najlepszej cenie – w gazetce tego sklepu z ubiegłego roku znalazłam takie, które kosztowało ledwie 9,99 zł, ale za jakość nie ręczę, bo nie próbowałam.

Winnica / pixabay.com
Winnica / pixabay.com

Porto

Pierwsze porto życiu piłam osie lat temu, w Lizbonie, w hoteliku z pięknym widokiem na dachy miasta. Szczególnie zasmakowało mi białe, choć i czerwonemu nic nie brakuje, a jest i różowe. To wino robi się z winogron zbieranych w dolinie Douro. Ma około 20 proc. alkoholu (jest wzmacniane spirytusem winnym) i najczęściej jest słodkie lub półsłodkie. W Polsce porto kupicie już za 20 zł w sklepie z owadem w logo ;). A co, jeśli ktoś jest koneserem albo ma ambicję nim być? Zamiast porto oznaczonego na etykiecie jako ruby, przez co należy rozumieć, że to wino starzone w butelkach, powinien szukać porto tawny – starzonego w beczkach. W tej opcji możemy dostać alkohol 10-,20-letni i starszy. A czym starszym, tym droższy.

Porto świetnie rozgrzewa. Podaje się go m.in. do deserów, np. do lodów. Choć musi kojarzyć się z miastem Porto, kupić je można i w Lizbonie. Powiem więcej: w Porto w zwykłych marketach mieliśmy kłopot ze znalezieniem tego alkoholu – półki były puste. Zaopatrzyliśmy się w butelki różnych rozmiarów w sklepie z pamiątkami. Oczywiście wyszło drożej. Dla porównania w Lizbonie porto dostanie się każdym właściwie markecie.

Wino w beczkach / fot. pxhere.com
Wino w beczkach / fot. pxhere.com

Madera

Są tacy (i jednego takiego mam w domu), którzy twierdzą, że madera smakiem bije porto. Może nie o głowę, ale po prostu jest lepsza. I ja mam z nią miłe wspomnienia – szklaneczka madery pita do kawy w małej knajpce w Machico na Maderze… Można się rozmarzyć.

Podobieństwo do porto jest takie, że i madera to wino wzmacniane, o około 20-procentowej zawartości alkoholu. Można powiedzieć, że wyspa, z której pochodzi, stoi handlem maderą – wypracowuję spory procent dochodu z eksportu ogółem. Inna sprawa, że podobno (i tu będę plotkarą) zyski z handlu tym trunkiem trafiają do brytyjskich kieszeni… Ale skupmy się na winie i jego walorach.

Przede wszystkim madera to wino długowieczne. Raczej nie przetrwała jakakolwiek butelka z pierwszych lat produkcji, bo musiałaby mieć kilkaset lat, trudno jednak o doniesienia o zepsuciu się trunku ze względu na jego wiek.

Dawno temu specyficzny smak madery uzyskiwano dzięki przechowywaniu tego wina w beczkach, które – uwaga – miesiącami podróżowały na statkach przez ocean. Dziś, by uzyskać odpowiedni efekt, wino jest podgrzewane na różne sposoby – płyn wlewa się do wielkich zbiorników i utrzymuje w stałej temperaturze czy wystawia w beczkach na działanie słońca.

Mam z maderą tylko jeden problem: nie jest łatwo kupić ją w Polsce w cenie, która nie rujnuje portfela. Zdarza się, choć rzadko, że można ją dostać za około 35-40 zł w markecie. W sklepach z alkoholami z różnych stron świata stacjonarnych lub internetowych jest już przynajmniej dwa razy droższa, a najczęściej cena przekracza 100 zł. Z rozrzewnieniem wspominam więc wyjazd na Maderę, z którego przywiozłam kilka butelek po 5 euro za sztukę…

Wino madera / fot. pxhere.com
Wino madera / fot. pxhere.com

***

Alkohole portugalskie to przecież nie tylko porto, madera, moscatel, vinho verde, a nawet likier kasztanowy. Czego jeszcze próbowaliście w czasie swoich pobytów w Portugalii? Co przywieźliście z wakacji?

*Portugalskie pomarańcze są tak słodkie, że w porównaniu z tymi owocami, które są dostępne w polskich sklepach, stanowią wręcz odrębną kategorię. Jeśli chcecie napić się najlepszego na świecie soku świeżo wyciskanego z pomarańczy, szukajcie go nieopodal wejścia do Klasztoru Karmelitów w Lizbonie.

POLUB NA FB PROFIL AUTOWYPRAWA.PL

0

6 thoughts on “Poncha z Madery, moscatel z Setubal, czyli alkohole portugalskie

  1. Do Portugalskich alkoholi jeszcze nie dotarliśmy 😉 mamy zasadę z Ukochanym, że każdy kupuję butelkę nowego wina w miesiącu, nie wszystko oczywiście udaje się wypić i gromadzimy wszystko w barku, ale widać dzięki temu, jak kraj i rodzaj winorośli zmienia smak trunku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *