W poszukiwaniu calvadosu, czyli dlaczego zjechaliśmy z autostrady

brionne

W programie kulinarnym Jacquesa Pepina Dominik zobaczył przepis na schab po normandzku. Na liście składników był calvados, niezbędny do sosu. Sprawdził, gdzie go można kupić. Okazało się, że jadąc z Belgii przez Francję w kierunku Hiszpanii będziemy przejeżdżać przez region słynący z produkcji tego alkoholu.

Calvados to francuska brandy, ciekawy trunek pochodzenia jabłkowego. Ponoć musi leżakować przynajmniej 24 miesiące, zanim będzie się nadawać do picia. A czym ciemniejszy jego kolor, tym calvados jest starszy. Nie każdemu smakuje, ale na mojej liście jest obok wódki krzeskiej i taliskera, czyli w czołówce najbardziej lubianych mocnych alkoholi.

Konkretne miejsce zakupu calvadosu wybraliśmy dopiero będąc w Brugii, skąd mieliśmy pojechać do Le Mans. Porównaliśmy poniższą mapę z trasą, którą Mapy Google podpowiadały nam jako najszybszy sposób na dotarcie do celu.

calvados-mapa
(fot. autowyprawa.pl / Henrik mattson / wikimedia.org / CC BY-SA 2.5)

Padło na miasteczko Brionne. Jest położone stosunkowo niedaleko od autostrady. Zjazd z niej okazał się bardzo dobrym pomysłem, bo dzięki temu mogliśmy zobaczyć kawałeczek prawdziwej Francji. (Zdjęcia były robione z jadącego samochodu, więc proszę wybaczyć ich jakość).

francja-wies2
(fot. autowyprawa.pl)
francja-wies3
(fot. autowyprawa.pl)
francja-wieś
(fot. autowyprawa.pl)

W poszukiwaniu calvadosu najpierw postanowiliśmy odwiedzić sklepy znane nam z Polski – Intermarche i Carrefour. Wiem, że nie brzmi to za dobrze, ale zależało nam na czasie. Okazało się jednak, że chociaż okolica słynie z calvadosu, w zwykłych hipermarketach się go nie kupi.

Kiedy pojechaliśmy do samego centrum miasteczka, żeby poszukać w małych lokalnych sklepikach, czekała na nas kolejna niespodzianka – siesta. Tylko nieliczne sklepy były otwarte – wśród nich Viveco. Tam jednak bardzo miła ekspedientka powiedziała, że u niej calvadosu nie dostaniemy, ale jest u konkurencji.

brionne-viveco
(fot. autowyprawa.pl)
brionne-normandia
(fot. autowyprawa.pl)

Już szliśmy sprawdzić, jak długo musimy czekać, żeby sklep otwarto, kiedy miła pani dogoniła nas i zaprosiła z powrotem do siebie. Okazało się, że zatrudniona jest od niedawna, dlatego nie wiedziała, że na półce stoją dwie butelki calvadosu. Jak się okazało, rzeczywiście tylko dwie i to w dodatku mocno zakurzone.

Kupiliśmy obydwie i przywieźliśmy je do Polski. W jednej już niedługo będzie widać dno. Schab po normandzku okazał się hitem, więc trunek schodzi, bo jest wykorzystywany do celów kulinarnych.

PRZEPIS ZNAJDZIECIE TUTAJ>>>

(fot. autowyprawa.pl)

Ale czasem pozwalamy sobie na kieliszeczek dla zdrowia…

Polub nas na FB
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *