Niemieckie autostrady są najlepsze

niemieckie autostrady

Niemieckie autostrady są najlepsze – to opinia, którą głosi mój tata. Próbuję go przekonać, że tak nie jest.

Tata nigdy jeszcze nigdy nie przejechał się niemiecką autostradą osobiście. Ale z czasów PRL-u zostało mu przeświadczenie, że tam, na Zachodzie jest prawdziwa cywilizacja. A jednym z jej wyznaczników – o ile nie najważniejszym dla mojego taty – są drogi. Drogi niemieckie: gładkie jak stół, szerokie na kilka pasów w jednym kierunku, w dodatku bez ograniczeń prędkości.

Mój rodziciel marzył o nich, jednocześnie posiadając jedynie traktor Ursus C360, którym na żadną niemiecką autostradę nie mógłby wjechać. Ale do dziś przy piwie opowiada, jak to jego przyjaciel Janek bez oporów cisnął gaz, pędząc taką właśnie drogą marzeń w swoim audi 80, kupionym za ciężko zarobione marki, i nagle wyprzedziła go jadąca „mercem” babcia w drucianych okularach…

Jak naprawdę wyglądają niemieckie autostrady?

O ile jazda niemieckimi autostradami w nocy jest bezproblemowa i muszę docenić ich oznaczenia, które nawet z najbardziej zawiłych objazdów wyprowadzą kierowcę tam, gdzie ten chce, o tyle dzień odsłania wszystkie ich wady.

Nie, nie chodzi o to, że są brzydkie 😉 Są obrzydliwie zatłoczone. Wcale już nie takie „gładkie jak stół”. Naprawdę łatwo wpaść w koleiny, zwłaszcza jeśli nie masz (jak nocą) do wyboru kilku pasów. We dnie jedziesz tam, gdzie inni kierowcy Ci pozwolą. A jest ich wielu i prezentują znany z Polski styl jazdy – wymuszanie, zajeżdżanie drogi, blokowanie pasa… To, co jednak najbardziej wyprowadza z równowagi, to korki. Właściwie nie do końca wiadomo, dlaczego powstają – nie ma wypadku, robót drogowych, a Ty jedziesz 10 na godzinę na odcinku, gdzie nie obowiązują żadne limity prędkości, i chce Ci się płakać.

W ubiegły roku, kiedy wracaliśmy z wakacji, przestałam liczyć korki na niemieckich autostradach bodajże po szóstym. Jakie były ich przyczyny? Żadnych konkretnych poza dużym ruchem. Ale możliwe, że wybór dnia powrotu okazał się naszym największym błędem. Jechaliśmy w piątek, kiedy na weekend albo i na dłuższy wypoczynek do Polski zjeżdżają Polacy pracujący w Niemczech i dalej na zachodzie Europy. Dlatego ruch był większy niż w inne dni. Jednak gdy innym razem wracaliśmy do domu przez Niemcy w czwartek, tą samą trasą, też łatwo nie było, ze względu na styl jazdy większości użytkowników drogi. Mam wrażenie, że po przekroczeniu francusko-niemieckiej granicy zapominają, że lewy pas służy do wyprzedzania.

„Nie płać Niemcowi”

Na część kłopotów z niemieckimi autostradami lekarstwem będzie pewnie wprowadzenie opłat za nie. Podejrzewam, że dzięki dodatkowym pieniądzom można by było wyremontować więcej kilometrów dróg i zrobić to prędzej. Dlatego nie do końca rozumiem protesty obywateli innych krajów przeciwko płaceniu za autostrady w Niemczech. Przecież w na przykład we Francji to norma (i to dość kosztowna).

Może w Polakach, którzy też nie chcą „płacić Niemcowi”, jest jakiś opór przeciwko zostawianiu pieniędzy u zachodniego sąsiada? Kiedy wjeżdżaliśmy do Polski przez Zgorzelec zdarzyło nam się odwiedzić – nie pamiętam już dlaczego – ostatnią stację paliw po stronie niemieckiej i pierwszą po polskiej. Na „naszej” stacji kolejki były przeogromne. Jakby wszyscy dojechali do ojczyzny na oparach, żeby tylko zatankować już u nas. Szkopuł w tym, że kiedy porównaliśmy ceny przeliczając te polskie na euro, okazało się, że w ojczyźnie paliwo było o kilka eurocentów droższe. A jeśli ktoś miał przy sobie tyko unijną walutę i chciał ją wymienić na stacji, tracił jeszcze więcej, bo tamtejszy kantor skupował ją po zbójnickim kursie.

Co na to wszystko mój tata, kiedy mu opowiedzieliśmy o długiej i męczącej drodze do domu, która wiodła niemiecką autostradą? Pokiwał głową, pomruczał, ale nie wiemy, czy uwierzył.

Polub nas na FB
www.facebook.com/autowyprawa/
0

1 thought on “Niemieckie autostrady są najlepsze

  1. My w zeszłym roku wydaliśmy grubo ponad 300 euro ( w 2 strony) przejeżdżając z Anglii przez Francję w okolice Florencji ( tym sam przejazd pod Mont Blanc 100 eurasków) na autostrady. Chociaż w Anglii autostrady mamy darmowe (płacimy natomiast Tax Road) to jadę do Francji i płacę, tak samo we Włoszech, Hiszpanii, czy Portugalii. A w Polsce to co, za darmo są? A wogóle ,żeby wydostac się z UK i wrócić to musimy za nasze auto zapłacić 150 funciaków za Eurotunel hahaha. A z korkami w Niemczech masz rację, my też staliśmy kilka razy :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *